
Polska marka, polska spółka, zagraniczny właściciel. To nie to samo
Na opakowaniu widać nazwę marki, czasem rok założenia i adres zakładu. Żadna z tych rzeczy nie mówi, dokąd trafia zysk. Nazwa, spółka wpisana do polskiego rejestru i właściciel na szczycie łańcucha to trzy osobne piętra, a w polskiej branży spożywczej potrafią należeć do trzech różnych światów.
Nazwa opowiada historię, nie własność
Trudno o nazwę bardziej zakorzenioną nad Wisłą niż Wawel. Siedziba spółki stoi w Krakowie przy placu Na Groblach, Kasztanki i Michałki leżą w każdym sklepie ze słodyczami. Od 2007 roku pakiet kontrolny, około 52 proc. akcji, należy do Hosta International AG, czyli do niemieckiej rodzinnej grupy Hosta ze Stimpfach. Za grupą stoją Hermann i Margarethe Opferkuch.
Mieszko nosi imię pierwszego historycznego władcy Polski i sprzedaje Michaszki, Cherrissimo oraz Amoretta. Od końca 2014 roku firma należy w całości do Bisantio Investments z Limassol na Cyprze. Cypr jest tu wyłącznie adresem: wehikuł kontroluje litewski przedsiębiorca Vladas Numavičius, więc kapitał pochodzi z Litwy. Gdyby na szczycie tej samej cypryjskiej konstrukcji siedział Polak, byłby to kapitał polski.
Polska spółka płaci tu podatki i wciąż ma obcego właściciela
Pudliszki to wieś w Wielkopolsce, a zakład stoi przy ulicy Fabrycznej 7. Stamtąd jadą koncentraty pomidorowe, ketchupy i sosy. Spółka ma polski NIP, zatrudnia ludzi z okolicy i odbiera pomidory od miejscowych plantatorów. Właścicielem jest amerykański Kraft Heinz, w całości. Marka weszła do grupy Heinza w 1997 roku.
Indykpol działa w Olsztynie przy ulicy Jesiennej od 1991 roku i przez większość tego czasu należał do polskiego Rolmeksu. 31 lipca 2024 roku wszedł do grupy Drosed Holding, a przez nią pod kontrolę francuskiej LDC, największego producenta drobiu w Europie. Zgodę na koncentrację wydała wcześniej Komisja Europejska.
Sokołów wziął nazwę od Sokołowa Podlaskiego i tam do dziś ma siedzibę. Od 2014 roku w całości należy do duńskiego Danish Crown, który odkupił drugą połowę firmy od fińskiego HKScan.
W każdym z tych trzech przypadków w kraju zostaje to samo: fabryka, etaty, podatek od dochodu spółki, umowy z rolnikami i dostawcami. Wyjeżdża zysk po opodatkowaniu i decyzja o tym, ile zainwestować, które linie rozwijać, a które wygasić.
Bywa też odwrotnie
Mokate brzmi jak import. Firma siedzi w Żorach przy ulicy Strażackiej, robi kawy rozpuszczalne, herbaty i cappuccino pod markami Mokate, Loyd, Minutka i Babcia Jagoda, a jej kapitał jest w stu procentach prywatny i polski. Właścicielem jest rodzina Mokrysz, dziś w czwartym pokoleniu, z Adamem Mokryszem na czele.
Obco brzmiąca nazwa bywa decyzją marketingową sprzed lat, kiedy polskie brzmienie sprzedawało gorzej. Zagraniczny adres w strukturze bywa rozwiązaniem podatkowym albo pozostałością po dawnym inwestorze. Ani jedno, ani drugie nie przesądza o tym, kto podejmuje decyzje i komu przypada dywidenda.
Trzy pytania przy półce
Po pierwsze: kto ma ponad połowę udziałów w spółce, która stoi nad producentem. Po drugie: kto siedzi na samym szczycie łańcucha, kiedy przejdzie się przez wszystkie spółki pośredniczące. Po trzecie: czy zagraniczny adres w tym łańcuchu jest realnym ośrodkiem decyzji, czy tylko skrzynką pocztową.
Odpowiedzi są jawne i darmowe. Krajowy Rejestr Sądowy pokazuje wspólników polskich spółek, a Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych osoby fizyczne na końcu struktury. Gotowe rozpisanie dla poszczególnych marek znajdziesz w katalogu firm według branż.
Nazwa na opakowaniu jest najstarszą częścią firmy i zwykle najtrwalszą. Zakłady się rozbudowuje, spółki przerejestrowuje, właścicieli wymienia co kilka lat. Kasztanki nazywają się Kasztanki od dziesięcioleci i to one zostają w głowie długo po tym, jak reszta układanki zdąży się przetasować.












